Wycieczka harcerska

W dniach od 29 maja do 5 czerwca 2017 r. drużyna harcerska „Tajfuny” działająca przy sierakowickim gimnazjum  wyjechała na południe Polski aby bliżej przyjrzeć się przyrodzie, powędrować po górskich szlakach, spróbować regionalnych dań oraz pogwarzyć z prawdziwymi góralami.   

W poniedziałek o godz. 6:45 wszyscy byliśmy gotowi do wyjazdu. Pełni pozytywnej energii wyjechaliśmy do Lęborka aby tam wsiąść do pociągu, ale nie byle jakiego. Sześć godzin jazdy PKP Pendolino minęło bardzo szybko, nim się obejrzeliśmy już byliśmy w Krakowie. Po opuszczeniu stacji kolejowej udaliśmy się na poszukiwanie miejsca naszego noclegu. Kiedy dotarliśmy do hostelu mieliśmy chwilkę na odpoczynek a następnie udaliśmy się na Stare Miasto. Kilka godzin zajęło nam zwiedzanie starych fortyfikacji miejskich. Ostatnim punktem tego dnia miał być spacer po ogromnym rynku Krakowskim, to jednak nie był koniec przygód. Gdy mieliśmy udać się w drogę powrotną do miejsca noclegu naszą uwagę przykuła pewna nietypowa wystawa. Okazało się, że staliśmy przed Muzeum Figur Woskowych. Zaciekawieni wstąpiliśmy aby obejrzeć woskowe postacie, które zafascynowały nas tym z jaką dokładnością są wykonane. Po całym dniu wrażeń powróciliśmy do miejsca zakwaterowania aby się posilić i porządnie wyspać.     

Kolejnego dnia już z samego rana poszliśmy zwiedzać Zamek na Wawelu. Kolejnym punktem tego dnia było zwiedzanie synagog i cmentarzy żydowskich. Dowiedzieliśmy się bardzo dużo na temat Judaizmu. Jedną z najciekawszych informacji było to, że na cmentarzu żydowskim nic nie może być ulotne czy nietrwałe dlatego wyznawcy tej religii na grobach zmarłych zamiast kwiatów kładą kamienie - symbol wieczności. Tego dnia otrzymaliśmy również przedwczesny prezent na dzień dziecka a mianowicie nasz druh zabrał nas do kina na film pt. „Piraci z Karaibów- Zemsta Salazara”, na którym wszyscy się świetnie bawili. Tak minął ostatni dzień pobytu w Krakowie .     

W środę rano spakowaliśmy się i pobiegliśmy na peron, z którego mieliśmy odjechać w kierunku miejscowości o nazwie Rabka Zdrój. Gdy dotarliśmy na miejsce przywitała nas pani przewodnik – Joanna Opyrchał, która po krótkim zapoznaniu nas z zasadami bezpieczeństwa wyruszyła z nami w kierunku Turbacza. Nie ukrywamy iż wędrówka szlakami pełnymi błota była ciężka ale szybko zapominało się o zmęczeniu, gdyż między nami panowała cudowna atmosfera wszyscy śmiali się, śpiewali i żartowali. A dzięki temu, że wszyscy się wspierali udało nam się wyjść na szczyt góry. Nagrodą za ten wyczyn były cudowne widoki, od których nie mogliśmy oderwać wzroku. Po całym dniu wędrówki położyliśmy się do łóżek w schronisku znajdującym się na szczycie góry.     

Czwarty dzień przeznaczony był na wędrówkę ku podnóżom góry bo oczywiście jak się na coś wejdzie to potem trzeba z tego zejść. Tak więc podziwiając majestatyczne górskie pejzaże wędrowaliśmy po halach i lasach aż dotarliśmy na sam dół, skąd busem przejechaliśmy do kolejnego miejsca, w którym mieliśmy się zakwaterować, a znajdowało się ono w miejscowości o nazwie Krościenko nad Dunajcem. Gdy już dotarliśmy na miejsce przywitali nas przemili właściciele. Tego dnia położyliśmy się do łóżek, a szum rwącej rzeki był niczym kołysanka od przyrody, która w mig nas zawiodła do krainy snów.     

Kolejny dzień, już od samego rana zapowiadał się znakomicie! Po śniadaniu wyruszyliśmy do flisackiej przystani, aby udać się w ponad dwugodzinny rejs w tym pięknym zakątku Pienin. Nurt momentami był naprawdę rwący. Nagle usłyszeliśmy śpiew dzieci, a w tym samym czasie zza zakrętu wyłoniła się tratwa Słowaków. Stwierdziliśmy, że nie będziemy gorsi! Pełni energii i rozśpiewani ruszyliśmy na podbój Dunajca, a potem szczytu  o nazwie Sokolica, z którego rozciągał się piękny widok na przełom rzeki oraz na Tatry. Z uśmiechem na twarzy zdobyliśmy Zamkową Górę oraz cel naszej wyprawy- Trzy Korony. Momentami odzywał się do nas lęk wysokości, ale w końcu jesteśmy harcerzami i sobie z nim poradziliśmy.     

Szóstego dnia zmagaliśmy się z najwyższą górą Pienin - „Wysoką”. Na tym szczycie zużyliśmy wszystkie zapasy energii, które odkładaliśmy od początku podróży. „Nieustraszeni Harcerze” takie było nasze motto, towarzyszyło nam przy wspinaniu się na pionowe ściany. Ciepłe słowa pani przewodnik oraz okrzyki druha drużynowego dawały nam otuchy na dalszą część wspinaczki. Po zejściu spotkaliśmy bacę, który pokazał nam jak się robi regionalne sery – oscypki, a następnie wąwozem Homole doszliśmy do Szczawnicy- miasteczka oddalonego o 5km od Krościenka.     

Przedostatni dzień rozpoczęliśmy od Mszy Św. w pobliskim kościele. Tego samego dnia zwiedziliśmy zaporę wodną w Niedzicy. Przewodnik oprowadził nas po tamie od samego jej czubka, aż do samych turbin i przekładni. Z zaciekawieniem słuchaliśmy nie tylko informacji o tej budowli, ale i o dwóch pobliskich zamkach w Niedzicy i Czorsztynie. Obejrzeliśmy także film o powodzi stulecia, która miała miejsce w 1997r na południu Polski. Ostatnią noc poprzedziła gwałtowna burza. Woda w Dunajcu z minuty na minutę się podnosiła. Po chwili wszystko się uspokoiło i mogliśmy ostatni raz spojrzeć na góry. 

Ósmy dzień zapoczątkowała pobudka już o 4:30. Wszystkim nasunęła się taka sama myśl – Żal odjeżdżać!  Wszystko co dobre kiedyś się kończy! Wyruszyliśmy w drogę powrotną, która trwała praktycznie cały dzień. O 10:30 pociągiem pośpiesznym ruszyliśmy do Lęborka gdzie o 18:30 czekali na nas stęsknieni rodzice.Składamy serdeczne podziękowania za wsparcie finansowe naszego wyjazdu  Wójtowi Gminy Sierakowice Panu Tadeuszowi Kobieli oraz Prezesowi PWiK w Sierakowicach Panu Tomaszowi Zdanowiczowi.

dh Dominik Miotk i dh Karolina Młyńska

Podziel się tym wpisem
Dodaj do:
Adres:
Na forum:
HTML:

Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.